Ile kosztuje wesele na 60 osób? – nasz kosztorys

5 sierpnia wzięliśmy ślub. Zorganizowaliśmy wesele w pięknej sali, gdzie serwowano smaczne jedzenie. Zaprosiliśmy wszystkie najbliższe nam osoby i ani jednej cioci, co do której nie mieliśmy pewności, jak wygląda. Zadbaliśmy o wiele drobiazgów, ale sporą część odpuściliśmy. Wszystko po to, by zmieścić się w założonym budżecie 35 tysięcy złotych. Udało się.

„Też musimy wziąć ślub, ale chyba tylko cywilny, bo nie mamy 50 tysięcy na wesele” – żaliła się jedna znajoma drugiej znajomej podczas naszego przyjęcia. „Ile kosztowało nas wesele? Nic! Goście nam wyprawili” – to z kolei popularna opinia na ślubnych grupach na Facebooku.

My też nie mieliśmy 50 tysięcy, a nie chcieliśmy organizować wesela bez pieniędzy, licząc na to, co znajdziemy w kopertach (a to niestety bardzo kuszące i często praktykowane, bo większość kosztów ponosimy dopiero po imprezie). Podeszliśmy do tego z rozsądkiem. Od zaręczyn daliśmy sobie dwa lata na zebranie pieniędzy. Wzięliśmy pod uwagę inne wydatki, jakie w tym czasie nas czekały (np. remont mieszkania) i oszacowaliśmy, jaką kwotę jesteśmy w stanie odłożyć, a przede wszystkim, ile faktycznie chcemy na wesele przeznaczyć. Bądź co bądź to tylko jedna noc. Może i najważniejsza, ale jedna z tysięcy, jakie nas jeszcze czekają. I naprawdę nie warta kredytów.

U nas stanęło na 35 tysiącach złotych i 60 zaproszonych gościach. W tej kwocie udało nam się zorganizować fajne wesele. Bez zabytkowego samochodu i pokazu sztucznych ogni, ale z barmanem serwującym drinki.

Poniżej znajdziecie szczegółowy kosztorys naszego wesela.

Ślub

Razem: 1 114 zł

Nie, ślub kościelny nie jest za darmo. Coraz częściej odchodzi się też od przysłowiowego „co łaska” i przedstawia przyszłym małżonkom cennik. Tak było też w naszej parafii. Ślub kościelny kosztował nas 700 zł, zapowiedzi – 80 zł. Musieliśmy też zapłacić organiście (150 zł) i kościelnemu (100 zł). Jako, że należymy do tej samej parafii i to w niej braliśmy ślub, nie płaciliśmy za licencję, która wymagana jest, gdy ślub ma mieć miejsce poza parafią narzeczonych. W skrajnych przypadkach taka opłata wynosi nawet do 50% ceny ślubu. Do opłat w kościele doszedł jeszcze koszt sporządzenia aktu małżeństwa w wysokości 84 zł.

Sala weselna, ciasta, alkohol, owoce

Razem: 14 261 zł

 

Cena za osobę w naszej sali, wynosiła 180 zł. W podstawowym menu wymieniliśmy trzy dania na te z opcji za dopłatą, co dało nam ostatecznie 187 zł na osobę. Jeśli chodzi o alkohol, zamawialiśmy go na sali i płaciliśmy wyłącznie za otwarte butelki. Jako, że mieliśmy też barmana, czystej wódki (Żubrówki) zeszło 18 butelek. Za każdą zapłaciliśmy 22 zł. Sami natomiast dostarczaliśmy alkohol barmanowi. W tym celu kupiliśmy dwa kartony wódki (30 butelek po 18 zł za sztukę) oraz inne alkohole, takie jak: Sambuca, Bols blue, rum, tequilla, gin, malibu, Martini bianco, whisky oraz Jägermeister, za które zapłaciliśmy 375 zł. Część udało się znaleźć w domowych zapasach.

Na własną rękę zamawialiśmy też ciasto. Za tort i osiem blach ciasta zapłaciliśmy 1200 zł. Ciasta było aż nadto, ale celowo. Zostało jeszcze na poprawiny. Mogliśmy je też zawieźć w poniedziałek do pracy. Gdybyśmy nie mieli takich planów, na pewno zamówilibyśmy go mniej. Rezygnując z ciasta, które proponował nam właściciel sali, sami musieliśmy zadbać też o soki, napoje gazowane i owoce (sala oferowała je wyłącznie w pakiecie z ciastem). Za napoje zapłaciliśmy 450 zł (sporo zostało), a za owoce – 80 zł.

Inne usługi

Razem: 9 850 zł

Planując wesele, wybraliśmy dwie rzeczy, na których nie chcieliśmy oszczędzać: jedzenie i muzyka. To były nasze priorytety. Nie oznacza to, że serwowano nam przepiórki, a zabawę rozkręcał ktoś z pierwszych stron gazet, bo to by się w naszym przypadku nie sprawdziło, ale woleliśmy zrezygnować z fotobudki czy pięknego, miętowego „Ogórka” niż wybrać salę z niesmacznym jedzeniem lub kiepskiego DJ-a. A teraz konkrety. Pakiet usług DJ-a i wodzireja kosztował nas 4900 zł, obsługa barmańska – 2200 zł. Fotografowi za reportaż z przygotowań, ślubu i wesela zapłaciliśmy 2000 zł. Wykonanie sesji poślubnej przypadło już mojej siostrze (i tak, nadal jej nie zrobiliśmy). Mimo prób nacisku z różnych stron, zrezygnowaliśmy również z wideofilmowania. Do ślubu pojechaliśmy samochodem znajomego, tutaj więc też nie ponieśliśmy żadnych kosztów. Zorganizowaliśmy jednak transport dla gości, jako że wesele odbywało się około 20 km od miejsca ślubu. Za jeden kurs autokarem z kościoła na salę i dwa kursy powrotne busami zapłaciliśmy 750 zł. Nie rezerwowaliśmy natomiast gościom żadnych noclegów.

Stylizacja panny młodej

Razem: 3 675 zł

Koszt mojego stroju, wraz z butami i strojem na przebranie, który ostatecznie włożyłam dopiero w poprawiny, wyniósł 3205 zł. Suknię szyłam u krawcowej. Zapłaciłam za nią 2400 zł. Na dodatki (wianek i buty) oraz bieliznę wydałam niewiele ponad 400 zł. Tyle samo kosztowały białe Conversy, spódniczka i T-shirt na przebranie. Do mojej stylizacji należy też doliczyć fryzurę i makijaż. Jako, że pierwsze uczesanie nie było tym, czym chciałam, żeby było, wykonałam dwie fryzury próbne, za które zapłaciłam kolejno 50 zł i 100 zł. Miałam też robiony próbny makijaż, który kosztował mnie 100 zł. Cena fryzury właściwej również wyniosła 100 zł, a makijażu – 120 zł.

Stylizacja pana młodego

Razem: 1 114 zł

Pan młody, jak to zwykle bywa, w kwestii swojego ubioru był bardziej oszczędny. Największym wydatkiem był w jego przypadku oczywiście garnitur, który kosztował 740 zł. Za koszulę zapłacił 120 zł, a za buty – 180 zł. Z dodatków wybrał: muchę (40 zł), pasek (39 zł) i spinki do mankietów (35 zł).

Dekoracje

Razem: 2 282 zł

Żeby trochę zaoszczędzić, postanowiliśmy nie korzystać z usług profesjonalnej firmy dekoratorskiej i samodzielnie ustroić naszą salę. Drewniane sklepienia i ściana z czerwonej cegły aż prosiły się o motywy rustykalne, dlatego też w tym klimacie przygotowaliśmy nasze dekoracje. Były więc świeczki w słoikach owiniętych jutą i koronkową tasiemką, plastry drewna oraz kwiaty w wazonikach przypominających oldschoolowe butelki po śmietanie. Jeśli chodzi o kwiaty, postawiliśmy na gipsówkę. Zrobiliśmy na niej deal życia i za 10 paczek zapłaciliśmy tylko 140 zł. Samodzielnie przygotowaliśmy też podziękowania dla gości – miód w słoiczkach – które kosztowały nas 282 zł. Zaszaleliśmy jednak z dekoracją świetlną sali, na którą wydaliśmy 1300 zł. Z usług kwiaciarni skorzystaliśmy tylko przy dekoracji kościoła, za którą zapłaciliśmy 120 zł.

Do dekoracji należy doliczyć jeszcze wydruk papeterii (winietki, menu, etykietki na alkohol), czyli 48 zł.

Inne wydatki

Razem: 1 652 zł

Na koniec jeszcze kilka wydatków, których nie zakwalifikowaliśmy do żadnej z powyższych kategorii. Obrączki kosztowały nas 792 zł, a zaproszenia – 197 zł. Na podziękowania dla rodziców wybraliśmy lasy w słoikach i nasze zdjęcia z sesji narzeczeńskiej oprawione w ramki. Za wszystko zapłaciliśmy 370 zł. Mój bukiet, dwa bukieciki dla świadkowych i kwiaty do butonierki dla pana młodego to wydatek w wysokości 100 zł. 155 zł kosztował nas słodki stół, a pudełko na koperty – 38 zł.

Poprawiny

Poprawiny nie kosztowały nas ani złotówki. Zrezygnowaliśmy z imprezy w sali na rzecz spotkania w mniej formalnej atmosferze. Gości zaprosiliśmy do moich rodziców, gdzie w ogródku dojadaliśmy i dopijaliśmy resztki z poprzedniej nocy. Na luzie. W jeansach, trampkach i T-shirtach.

Podsumowanie

Po podliczeniu wszystkich wydatków, wyszło, że wesele kosztowało nas 33 948 zł (przy założonym budżecie 35 tys. zł. Mimo, że na kilku rzeczach zdecydowaliśmy się zaoszczędzić, nie była to opcja minimum, co oznacza, że wesele na 60 osób da radę zorganizować z mniejszymi oszczędnościami. Gdybym miała na szybko napisać, na czym można jeszcze zaoszczędzić, wymieniłabym: dekoracje świetlne, barmana, słodki stół, transport gości (jeśli np. wesele jest blisko miejsca ślubu), strój na przebranie (ja akurat potrafię się wybrudzić nawet suchą bułką), dekoracja kościoła, prezenty dla gości, podziękowania dla rodziców. Wtedy wesele na 60 osób możemy wyprawić, mieszcząc się w budżecie 28 tys. zł.

Leave a reply

Your email address will not be published.